Kiziorowy Blog

niedziela, 23 października 2011



Cześć wszystkim!
          Mam Wam dziś do opowiedzenia ciekawą historię więc usiądźcie wygodnie i posłuchajcie (a właściwie to wyobraźcie sobie, że słuchacie).
Był chłodny poranek, nie wiem dokładnie która godzina bo nie znam się jeszcze na zegarku ale na pewno było wcześnie! Wylegiwałem się na swoim posłaniu zanurzając się w półśnie... coś nie dawało mi spokoju... nie mogłem zasnąć od kilku godzin! Nagle usłyszałem dziwne piski.... postawiłem uszy i nasłuchiwałem! Moja pani chyba też to słyszała bo obudziła się i spojrzała na mnie.. ja też rzuciłem jej znaczące spojrzenie. „Miał” - powiedziałem trochę mrucząco... „tam coś jest!” .. Ale ona popatrzyła na mnie, rzuciła od niechcenia „daj pospać kizior” po czym zasnęła. Ale nie ze mną takie numery! Nadal czujnie nasłuchiwałem co w trawie piszczy... wstałem powoli żeby nie robić przy tym nawet najmniejszego hałasu i zacząłem patrolować dom. Powoli zszedłem po skrzypiących przy każdym stąpnięciu schodach.. zmierzałem do kuchni. Wślizgnąłem się przez lekko uchylone drzwi. Wskoczyłem na krzesło, potem na stół, uwagę od dziwnych dźwięków na chwile odciągnął wczorajszy pieczony kurczak, którego udko zostało na stole. Trochę nadgryzłem i poszedłem dalej szukać... zwiedziłem każdy zakamarek... wszędzie pusto, a dziwne piski nie cichły. Usiadłem na korytarzu przysłuchując się im dokładnie... Nagle przypomniałem sobie o piwnicy! „TAK! Te dźwięki muszą dobiegać stamtąd!” - pomyślałem po czym rzuciłem się biegiem do drzwi. Niestety, były zamknięte... „o nie... tylko nie to” - miałknąłem, usiadłem ze spuszczoną głową bezradnie wpatrując się w zimne kafelki. Jednak po chwili coś mi zaświtało w głowie... pewien pomysł, który po prostu musiaaał wypalić! Zabrałem się do jego realizacji, ale resztę opowiem Wam później, bo teraz zgłodniałem i lecę na obiadek :)

Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do czytania kolejnych postów! :)

Kizior Kotowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz