Kiziorowy Blog

niedziela, 6 listopada 2011

Witam!

Dziś niestety wrzucam tylko kilka fotek, ale wkrótce możecie się spodziewać  dalszego ciągu opowiadania :)










Pozdrawiam
Kizior Kotowski ;)

czwartek, 3 listopada 2011

c.d mojego opowiadania ;)


        Tak jak obiecałem w poprzednim poście zamierzam dziś dokończyć moją historię:) a więc bez zbędnych wstępów zaczynam opowiadać dalej! Kiedy tak siedziałem na zimnej podłodze pod piwnicznymi drzwiami wpadł mi do głowy pomysł który nie mógł się nie udać! Zacząłem go więc ochoczo realizować! W tym celu wdrapałem się na stojące nieopodal krzesło, pomyślałem, że lepiej byłoby gdyby stało bliżej drzwi, ale okazało się być dla mnie za ciężkim do przesunięcia, więc odpuściłem sobie przesuwanie. Tak więc, jak mówiłem wdrapałem się na krzesło i chwilę się przymierzając bez większego namysłu skoczyłem prosto na klamkę, zawisłem na niej przez chwilę, a ta ugięła się pod ciężarem i ku mojemu zaskoczeniu piwniczne wrota stanęły otworem... rozdziawiłem pyszczek ze zdumienia... „Łaaaaaaaał” - pomyślałem. Stałem już tylko przed jedną decyzją... Schodzić czy nie schodzić...? Usiadłem na pierwszym schodku i wpatrując się w ciemność nasłuchiwałem... Dziwne piski nadal były słyszalne, aczkolwiek już nie tak wyraźnie jak wcześniej. Pomyślałem, że nic nie tracę i zbiegłem po schodach... Węszyłem wytrwale, wytężałem wzrok i słuch.... ale piski zdawały się cichnąć, dało się jednak wyczuć, że dochodzą z tekturowego pudła ze starymi poduchami stojącego chyba w najciemniejszym zakamarku piwnicy... Poczułem nieśmiały dreszcz skradający się po moim i tak już nieźle wystraszonym grzbiecie. Nie było już słychać żadnego dźwięku... Przez chwilę miałem dylemat.. Czy wziąć nogi za pas i czym prędzej wrócić do ciepłego łóżka czy dać się ponieść przygodzie..?

Opowiem Wam co było dalej następnym razem, bo już prawie północ i zasypiam...
Wam życzę dobrej nocy i udanego dnia następnego :)
Dobranoc, kolorowych snów;) 

Pozdrawiam
Kizior Kotowski 

PS jutro dodam kilka fotek;)